O tym jak omal nie zostałam wdową przed Ślubem 2.0 czyli: różnice kulturowe są groźne dla życia i zdrowia (psychicznego).

Tytułem wstępu: Wiecie jak organizuje się ślub i wesele w Polsce? Zajrzałam ostatnio na forum ślubne i pierwsza dyskusja, która mi się rzuciła w oczy była poświęcona temu czy już zaczynać wszystko załatwiać na ślub w roku 2021, czy może zaczekać do po wakacjach? Zdecydowana większość komentarzy sugerowała że jest niemal za późno.

 Więc jakby ktoś się zastanawiał: ślub i wesele w Polsce to duża operacja logistyczna. Najlepsze (choć nie wiem w jaki sposób to jest definiowane) sale, fotografowie i zespoły prowadzą kalendarz na 2-3 lata w przód. Serio. Suknie ślubne zamawia się z wyprzedzeniem ok 8-10 miesięcy albo i większym, pół roku to już bardzo krótki termin. Kobiety na forach dyskutują o winietkach, prezentach dla gości, makijażach, fryzurach i milionie innych detali na wiele, wiele miesięcy przed dniem Ś. 
Pierwsza rzecz, która usłyszałam od doświadczonych w temacie koleżanek na wieść o naszych zaręczynach – zaraz po „Gratulacje, to kiedy ten ślub?” było „Już za rok?? to musicie NATYCHMIAST zacząć załatwiać salę!”. Cóż, tak też zrobiliśmy. Załatwiliśmy salę, wysłaliśmy save-the-dates (zwłaszcza, że nasi goście rozsiani są po całym świecie i wielu potrzebowało sporego wyprzedzenia) i umówiliśmy fotografa. Potem trochę nam przeszło. Nawet jak dla mnie – maniaczki planowania, organizacji, tabelek w Excelu i robienia planów B, C i D – to było za duże wyprzedzenie. Niemniej pod koniec marca mieliśmy potwierdzonych prawie całą listę gości, wybrane menu w trzech wersjach i dość konkretną wizję całości.
W jakimś momencie teściowa zapytała, czy może zaprosić kilka najbliższych osób z rodziny. Zgodziliśmy się, ale nie spodziewaliśmy, że coś z tego wyniknie (bo komu się będzie chciało tyle wydawać i tak daleko jechać skoro za kilka miesięcy będzie Ślub 3.0 czyli Nasze Wielkie Marokańskie Wesele?). Zgodnie z przewidywaniami, większość zaproszonych osób odmówiła. Temat ucichł. 
Nie przyszło mi do głowy (bo i skąd?) ani nie przyszło do głowy Szalonemu Naukowcowi (który najwyraźniej tymczasowo stracił zdolność myślenia), że to nie koniec.
I tak sobie mijał czas, plany nabierały kształtów i wypełniały się detalami, termin podania ostatecznej liczby gości managerowi sali zbliżał się wielkimi krokami, kiedy nagle okazało się, że moja teściowa była uprzejma nie wspomnieć, że spodziewa się jeszcze tak z 8 osób. Ale w sumie to jeszcze nie wie, bo te osoby nie potwierdziły, ale tez nie odmówiły więc ona myśli, że może przyjadą.
Na 6 tygodniu przed weselem. 
Na tydzień przed ostatecznym deadlinem na podanie liczby gości. 
Przy kilku tygodniach czekania na spotkanie żeby aplikować o wizę i 2 tygodniach czekania na decyzję. 
Ona myśli, że może OSIEM osób jeszcze dojdzie.
I w taki własnie sposób dowiedziałam się, że w Maroku nikt nie prowadzi listy gości. W Maroku dania na weselu serwowane są na wielkich półmiskach czy też w wielkich tajinach i każdy sobie nakłada ile chce. W Maroku jedzenia jest zawsze dużo za dużo, miejsce i talerz zawsze się znajdzie więc w sumie: o, poznałam fajnych ludzi na ulicy, chodźcie, wpadnijcie jutro na moje wesele, i zabierzcie znajomych.
Tak własnie wyglądają różnice kulturowe.
I tak własnie giną nierozważni mężowie, którzy nie biorą pod uwagę, że zderzenie marokańskiego luzu i polskiego zostały-tylko-dwa-lata-już-niemal-za-późno-żeby-to-ogarnąć oraz mojego niemal obsesyjnego zamiłowania do planowania z wyprzedzeniem, to przepis na katastrofę.

Jakie tematy poruszać z ukochanym zanim podejmie się decyzję na temat wspólnej przyszłości

Na jednej z grup o związkach multi-kulti padło ostatnio pytanie, o to jakie tematy poruszać z ukochanym zanim podejmie się decyzję na temat wspólnej przyszłości. Pytanie zadała dziewczyna, będąca w internetowym związku na odległość z Algierczykiem. Uważam, że to świetne pytanie, którego chyba nie zadaje sobie wystarczająca ilość osób w związkach, zwłaszcza mieszanych i ZWŁASZCZA nawiązanych przez internet.

W ogóle nie wierzę w związki przez internet. Uważam, że jako narzędzie do nawiązania znajomości internet jest tak samo dobry jak klub, speed dating czy biblioteka (chociaż dla mnie osobiście to w ogóle nie działa), ale należy znajomość błyskawicznie przenieść do realnego świata i tam kontynuować. Uważam, że prawie niemożliwe jest poznać człowieka naprawdę, ale tak naprawdę dobrze przez internet (mam w najbliższym otoczeniu taki przypadek, ale bardzo specyficzny i tylko utwierdzający mnie w przekonaniu, że jest to niezwykle trudne i tak rzadkie, że nieistotne statystycznie).

No ale to temat na inny post, nie o tym chciałam dziś pisać.
Jak już może wiecie, uważam, że kluczem do udanego związku jest dobre dobranie się, a ono wymaga naprawdę dobrego poznania drugiej osoby. Jest to ważne w każdym związku, ale być może w związkach mieszanych: jeszcze ważniejsze. Po pierwsze dlatego, że potencjalnie możemy mieć do czynienia z naprawdę poważnymi różnicami kulturowymi – a te sięgają znacznie, znacznie głębiej niż kuchnia, muzyka i styl ubierania się i często nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Po drugie dlatego, że funkcjonując w obrębie tych samych kodów kulturowych łatwiej jest pewne rzeczy wyłapać. Np. jeśli ktoś ma koszulkę z napisem „nie czytam Gazety Wyborczej” albo napis „piekło kobiet” w profilówce, to od razu wiemy – ze sporą dozą uproszczenia, ale zawsze – z jakimi poglądami mamy do czynienia. W przypadku człowieka z innego kraju nie ma takich dróg na skróty.

Długo o tym myślałam i w efekcie poniżej znajdziecie moją niezwykle subiektywną listę spraw (kolejność przypadkowa), których trzeba się koniecznie dowiedzieć o partnerze i z nim omówić zanim zdecydujemy się na wspólną przyszłość. Pomijam tu cechy temperamentu i osobowości.

  • Zasady i wartości, czyli jakimi zasadami on się kieruje w życiu i skąd te zasady się wzięły – czy są religijne, czy oparte na tradycji, na utartych społecznych schematach typu „kobieta powinna dobrze gotować, „prawdziwy facet nie okazuje emocji”, na własnej analizie i refleksji, czy jeszcze na czymś innym;
  • Religia. Po pierwsze: jaką wyznaje i jaki ma do niej stosunek, na ile przestrzega jej zasad oraz jaki ma stosunek do innych i tego jak oni ich przestrzegają, a także jaki ma stosunek do religii swojej partnerki, jakie ma oczekiwania w kontekście religii potencjalnych dzieci.
    Warto też poruszyć temat obchodzenia świąt: jeśli planujecie życie w twoim kraju, a jesteście różnego wyznania, warto omówić udział partnera w obchodzeniu świąt z twoją rodziną (czy przyjdzie na kolację wigilijną, czy weźmie udział w komunii kuzynki), ale też: czy on będzie chciał obchodzić swoje święta i w jaki sposób. Jeśli jesteście jednego wyznania wcale nie będzie łatwiej, bo czekają Was spory o to z czyimi rodzicami spędzić święta.
  • Preferowany model rodziny, rola mężczyzny i kobiety w związku i w świecie. Czasy się zmieniają w jednych miejscach szybciej niż w innych. Dla niektórych partnerski model rodziny jest czymś oczywistym, dla innych oczywistością jest model tradycyjny. Różnice na tym polu wcale nie się specyficzne dla związków mieszanych, ale w nich potrafią być jeszcze bardziej widoczne. Dlatego warto zwrócić uwagę na jego stosunek do obowiązków domowych: czy wg niego to domena kobieca? Czy sam z siebie ogarnia zmywanie, zakupy itp czy czeka aż ty to zrobisz lub wydasz mu instrukcję?
    A jak funkcjonuje jego rodzina? To jest ważny punkt odniesienia, bo ludzie często traktują funkcjonowanie domu rodzinnego, jako coś oczywistego i przenoszą to potem do swojego związku. Oczywiście nie jest tak, że nie da się nad tym pracować, ale to już zupełnie inna sprawa. A jak on podchodzi do twojej pracy? Czy wspiera twój rozwój zawodowy, czy też może uważa, że powinnaś zajmować się domem i dziećmi?
  • Zarządzanie budżetem i stosunek do pieniędzy. Po pierwsze kto wg niego powinien zarabiać na dom, a kto zarządzać pieniędzmi. Po drugie jaki jest jego stosunek do pieniędzy (oszczędny? wydaje lekką ręką? ma długi? jest sknerą?) I po trzecie: jak wyobraża sobie, że będzie planowany i kontrolowany wasz przyszły wspólny budżet?
  • Relacje z rodziną. Jakie są jego relacje z rodziną, czy ma ona na niego duży wpływ, jaki on ma stosunek do mieszkania z rodziną, do ich wizyt (zwłaszcza jeśli będziecie mieszkać w innych krajach i nie będą to wizyty na herbatkę), wysyłania prezentów i kasy oraz do ingerencji rodziny w wasze przyszłe życie.
    Rola rodziny w innych kulturach może różnić się od tej, którą znamy i często kobiety są zaskoczone tym, jak duży ma ona wpływ na różne rzeczy (bywa, że związki się rozpadają, bo rodzina chce ożenić syna z kobietą z jego kraju albo nie akceptuje jego wybranki) albo tym, że facet wysyła regularnie wysokie kwoty nawet kosztem żony i dzieci.
  • Plany na przyszłość, preferowany styl życia. Gdzie chce mieszkać? Jakie są jego plany zawodowe, jego stosunek do pracy w ogóle i do ewentualnej pracy nie w zawodzie, a nawet pracy fizycznej? Jakie ma ambicje zawodowe i pomysły biznesowe? Wielu imigrantów po przyjeździe do Europy ma problem ze znalezieniem pracy w zawodzie. W Polsce trzeba się liczyć z długim okresem, kiedy on nie będzie mógł pracować czekając na kartę pobytu i z tym, że będzie musiał zaczynać karierę od nowa, a może i pracować np w kebabie albo restauracji. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, wiele osób widzi Europę jako krainę mlekiem, miodem i pracą płynącą.
    Warto też wrócić uwagę na to jaki tryb życia chcecie prowadzić (wielkomiejski, pełny imprez, a może spokojny w domku z ogródkiem), jak ważne dla obojga jest życie towarzyskie, na jakiej stopie finansowej chcielibyście żyć (skromnie czy rozrzutnie), jak chcecie spędzać wspólny czas (na kanapie oglądając telewizję, czy może biegając od spotkania do imprezy i od hobby do hobby) i ile każde z was potrzebuje czasu dla siebie i czasu razem – niedopasowanie pod tym względem może być bardzo męczące. 
  • Potencjalne dzieci. Czy i ile miałoby ich być, a także ich wychowanie na różnych etapach. Wiele różnic kulturowych daje o sobie znać w momencie, kiedy na świecie pojawia się dziecko. Nawet tylko polski internet pokazuje jak bardzo różnią się opinie na wszystkie dzieciowe tematy – a w innych krajach mogą być one jeszcze inne.
    Warto się dowiedzieć co on myśli o np diecie matki karmiącej piersią, zwłaszcza jeśli jest muzułmaninem: niektórzy mężczyźni naciskają, żeby kobieta karmiąca ich dziecko nie jadła wieprzowiny, o swojej roli w opiece nad niemowlakiem (niektórzy mężczyźni i to nie tylko z innych kultur, nie wyobrażają sobie zmieniania pieluch), przedszkolakiem itd; czy uważa, że dziecko powinno iść do żłobka i przedszkola czy siedzieć w domu z matką; jak chce je wychowywać, na co kłaść nacisk, jakie normy wpajać; kiedy by pozwolił dziecku samemu chodzić do szkoły, co myśli o chodzeniu potencjalnej córki na randki. Tak, to wiele lat do przodu, ale opinie na takie tematy dają niesamowicie dużo informacji o człowieku. 
  • Stosunek do samostanowienia. Innymi słowy: do twoich relacji z innymi ludźmi, do prywatności i do takich rzeczy jak strój. Warto zobaczyć jak on reaguje na twoje koleżanki i kolegów, na wyjścia bez niego, na to że masz swoje sprawy. Czy on ma koleżanki, lubi wychodzić bez ciebie i ma dużo swoich spraw? Co myśli o twoim samodzielnym podróżowaniu, jak podchodzi do twoich strojów (czy krytykuje krótkie spódniczki i dekolty, bo nie podoba mu się, że inni faceci się gapią?), czy chce znać twoje hasła do telefonu, fb i mieć wgląd w Twoje wiadomości?
  • No i wreszcie, chociaż to chyba przychodzi naturalnie: omówcie poglądy na wszystkie tematy, które są dla obojga ważne: od globalnego ocieplenia przez segregację śmieci czy szczepionki po aborcję – bardzo ciężko na dłuższą metę jest żyć z kimś kto ma całkiem inne poglądy na sprawy dla nas istotne. 

I na koniec bardzo ważna uwaga: komunikacja w związku to podstawa. Rozmowa jest niesamowicie ważna i nie rozumiem, jak można wchodzić w związki nie omawiając wielokrotnie i na rożne strony wszystkich ważnych tematów. Ale nie zapominajmy, że są ludzie, którzy powiedzą nam wszystko co chcemy usłyszeć (zwłaszcza jeśli nie mają do końca czystych intencji, ale też po prostu żeby zrobić dobre wrażenie). Jestem co prawda przekonana, że nikt nie potrafi ściemniać na temat swoich opinii, wartości i poglądów non stop. Jeśli rozmawiamy ze sobą dużo i na wiele tematów w końcu jednak wyjdzie szydło z worka – jeśli nie w bezpośrednim komunikacie (np „uważam że zajmowanie się domem to domeną kobiety”), to pośrednio: w tym jak mówi o innych rzeczach, innych osobach itd.
Ale po co ograniczać się do jednego źródła przekazu? Konfrontujmy to co słyszymy z tym co możemy zaobserwować „w praniu”.

Ramadan

Jak pewnie wiecie, w tym tygodniu zaczął się Ramadan czyli muzułmański miesiąc postu. W wielu krajach od poniedziałku, w Maroku od wtorku, przez 29 lub 30 dni muzułmanie powstrzymują się od jedzenia i picia od wschodu do zachodu słońca. Post jest jednym z filarów wiary muzułmańskiej i powinien go przestrzegać każdy muzułmanin poza osobami chorymi, kobietami w ciąży i karmiącymi, dziećmi i osobami starszymi i podróżującymi. No i kobietami w czasie okresu. Szalony Naukowiec oczywiście Ramadanu nie obchodzi od lat, ale nadal pamięta czasy, kiedy to robił. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy. Postu przestrzegają też niektóre bliskie nam osoby.
Ramadan to okres wyrzeczenia, pokory, doświadczania tego, co odczuwają biedni i głodni, doceniania tego, co się ma, dzielenia się z innymi no i nauki dyscypliny.
Religijne i duchowe wymiary Ramadanu nie są jednak moją specjalnością i możecie o nich przeczytać na wielu innych blogach. Ja chciałabym skupić się – oczywiście – na aspekcie związkowym.
Kilka uwag z mojej strony zainspirowanych powtarzającymi się co rok dyskusjami:
1. Ramadan to nie wakacje. W krajach muzułmańskich skraca się dzień pracy, a tryb życia trochę spowalnia, ale to nie znaczy, że obowiązki domowe, rodzinne i zawodowe znikają. To że facet pości, nie oznacza, że może cały dzień może nic nie robić albo spać. Wręcz przeciwnie: powinien wykonywać wszystkie swoje stałe obowiązki tak samo jak zawsze, bo jak mówiłam, chodzi w tym wszystkim o wyrzeczenie, współodczuwanie z biednymi, a nie o pójście na łatwiznę.
2. Facet jak głodny to zły? Powtórzę jeszcze raz: Ramadan to duchowe doświadczenie i jego elementem jest wyrzeczenie i ćwiczenie pokory. Należy panować nad swoimi emocjami, nie wściekać się i nie wyładowywać na otoczeniu, ale z pokorą przyjmować dyskomfort myśląc o tych, którzy żyją tak cały czas i nie czeka ich suta kolacja jak tylko zajdzie słońce
3. Wspieranie go. Wiele kobiet chce wspierać swojego faceta w tych trudnych chwilach. Np niektóre próbują również pościć (nie wiem po co, skoro to nie ich religia) albo nie jeść w jego towarzystwie. To drugie akurat rozumiem, tak samo jak rozumiem że nie zajadamy się lodami przy przyjaciółce na diecie, natomiast mój kolega małżonek uparcie powtarza, że to absolutnie nie jest potrzebne, że post jest decyzją i zaangażowaniem poszczącego i że widok innych osób jedzących nijak na to nie powinien wpływać. Potwierdza to moja szwagierka, która spokojnie była z nami w knajpie w porze lunchu w tym właśnie okresie i nawet nie mrugnęła okiem. Więc jeśli chcecie jeść w innym pomieszczeniu żeby mu nie pachniało, to ja nadal uważam, że jest to miły gest, ale absolutnie nikt nie powinien od Was tego oczekiwać.
Na koniec ciekawostka: kiedy kończy się Ramadan? Otóż kończy się… różnie. Są dwie szkoły wyznaczania daty jego zakończenia: poprzez obserwację księżyca i poprzez wyliczenia astronomiczne. W tym pierwszym przypadku (a z tej metody korzysta się na przykład w Maroku lub Arabii Saudyjskiej) nie da się ze 100% pewności przewidzieć z góry kiedy zakończy się post. Czasami niełatwo więc zarezerwować stolik na Eid (czyli święto po zakończeniu Ramadanu).

Wino, a dziedziczenie

Ten moment, kiedy siedzisz sobie spokojnie w pracy, podczas gdy twój mąż, ze swoim teściem, a twoim ojcem, jadą zakupić 60 butelek wina na Ślub 2.0.
Dwaj Najważniejsi Mężczyźni Mojego Życia niezwykle poważnie podchodzą do kwestii wina. Mój ojciec rozważa wyrzeczenie się mnie oraz wydziedziczenie, ponieważ to, które piję najchętniej, w nim budzi pogardę większą niż fani gry o tron żywią do producentów ostatniego sezonu. Mój małżonek wydziedziczać mnie nie chce (pewnie dlatego, że jako pracownik naukowy średnio miałby z czego), ale dziwnym zrządzeniem losu nie dopuścił mnie do wyboru trunków na Ślub 2.0.

Poza wódką. Wódkę mogę wybrać.

Dzięki mężu.
Proces doboru wina, szczególnie czerwonego, został potraktowany z pełna powagą i zaangażowaniem. Przejrzawszy ofertę licznych sklepów, Szalony Naukowiec wyselekcjonował 3 różne wina, z których następnie ja przygotowałam mu ślepą próbę aby mógł dokonać w pełni obiektywnego wyboru. Następnie butelki (coby trunek się nie zmarnował) trafiły do moich rodziców. Mimo, że połowa składu rodzicielskiego miała wyraźnie stronnicze nastawienie przeciwko akurat tej butelce, która Szalonemu Naukowcowi przypadła do gustu najbardziej, oboje wskazali…. to samo wino.
Już chyba wiem, czemu pałają do zięcia taką sympatią

Stare, dobre małżeństwo

Kiedy wiesz, że jesteście jak stare, dobre małżeństwo?
Kiedy mówiąc do niego po angielsku (ktory nie jest waszym językiem ojczystym) mylisz słowo ‚żołędzie’ (acorns) i ‚poroże’ (antlers), a twój mąż doskonale wie, o co Ci chodzi i spokojnie kontynuujecie rozmowę nawet tego nie zauważając (oboje dalej używając tego samego słowa).

New skill loading: completed

Wszyscy chyba wiedzą, jak ważne dla związku jest robienie razem nowych rzeczy i zbieranie wspólnych doświadczeń. Co prawda mieliśmy realizować ten plan w Barcelonie, ale cóż: choroba nie wybiera i czasami plany się zmieniają. Zostaliśmy więc na majówkę w domu, co w żaden sposób nie osłabiło naszej żądzy przygód. Dlatego postanowiliśmy z Szalonym Naukowcem rzucić się na zupełnie nowe wody, odważnie wypłynąć na nieznane wzburzone fale losu i przeżyć cos absolutnie nowego dla nas obojga.
Mianowicie urządziliśmy naszego pierwszego w życiu grilla.
Z dumą donoszę, że kiełbasa upiekła się znakomicie, kurczak również, a oscypki osiągnęły idealną, ciągnącą się formę.
Tak więc new skill loading: completed, jesteśmy gotowi na nadchodzące letnie weekendy.