Na co zwracać uwagę wchodząc w związek mieszany?

Często spotykam się z pytaniem: na co zwracać uwagę wchodząc w związek mieszany?
Postanowiłam zebrać tu swoje (subiektywne) przemyślenia na ten temat.

Po pierwsze – i jest to najważniejsza zasada, z której wynika wszystko inne – nie zgadzaj się na coś, z czym nie czujesz się komfortowo, albo na co byś się nie zgodziła z Polakiem, w imię różnic kulturowych i tego że potencjalny ukochany jest w innym kraju.
Postukałabyś się w głowę, gdyby poznany na fejsie Grzesiek po 2 tygodniach pisania, oświadczył, że cię kocha i żyć bez ciebie nie może? No to się postukaj, jak mówi Ci to Mohamed. Wyszłabyś za Tomka po kilku(nastu) miesiącach pisania i kilku spotkaniach, bo bez ślubu nie możecie być razem? Zgodziłabyś się na seks, na który nie jesteś gotowa, bo Krzysiek (lat 30+) nigdy jeszcze tego nie robił i tak bardzo tego pragnie? Zgodziłabyś się zmienić sposób ubierania albo krąg znajomych, bo Andrzejowi nie podoba się, że masz kolegów albo, że obcy mężczyźni widzą Twoje nogi?
No właśnie.
Druga rzecz, ważna zwłaszcza przy znajomościach zawieranych przez internet (ale nie tylko!): nie ma co ukrywać, jest wiele osób, które chcą przenieść się do Europy i wydaje im się, że małżeństwo jest na to najlepszym sposobem. Nie jest to rozumowanie pozbawione racji, bo o wizę w ten sposób łatwiej – o karcie pobytu nie wspominając. Dlatego, gdy zagaduje cię nieznajomy z kraju, w którym konieczna jest wiza do Europy, poza standardową ostrożnością, miej na uwadze również, że możesz być celem zakusów wizowca*. Albo: oszusta-naciągacza, bo oprócz panów, którzy marzą o przeniesieniu się do Europy, są też tacy, którym wystarczy wsparcie finansowe na odległość. Chora matka, utrata pracy (albo w ogóle jej brak), kosztowne studia brata, ślub siostry – jeśli takie wątki przewijają się w rozmowach z egzotycznym ukochanym, lepiej mieć się na baczności. O „amerykańskich” żołnierzach w Iraku/Afganistanie, spadkach i tajemniczych funduszach, wysyłanych przesyłką, za której odbiór trzeba pilnie zapłacić, nawet nie będę wspominała.

Skoro już mowa o wizowcach, zatrzymajmy się na chwilę przy kwestiach formalnych, bez których ten gatunek w ogóle by nie istniał. Jeśli Twój wybranek pochodzi spoza UE, prędzej czy później zapewne zetkniesz się z zagadnieniami wjazdowo-pobytowymi. Warto pamiętać o kilku sprawach:
– Wiza to dokument umożliwiający wjazd do danego kraju. Można na jej podstawie w nim przebywać przez okres jej ważności i tyle. Jeśli ktoś chce przebywać w danym kraju na dłużej, konieczne jest wyrobienie pozwolenia na pobyt.
– Jeśli twój luby przebywa poza UE, a wasza znajomość się rozwija, pewnie będziecie chcieli się spotkać. To może oznaczać, że on będzie potrzebował wizy: jeśli ma stałą pracę, środki na koncie itd, nie powinien mieć z tym większych problemów. Natomiast jeśli nie ma, lub też żeby zmniejszyć szansę odmowy, możesz chcieć wystawić mu zaproszenie. Zaproszenie to dokument wydawany (i rejestrowany) w Urzędzie Wojewódzkim. Nie jest on zamiennikiem wizy, ale może być częścią aplikacji o nią. Zanim jednak pobiegniesz go załatwiać, weź pod uwagę, że czyni cię on osobą odpowiedzialną za swojego gościa. Także finansowo, co może wiązać się z pokrywaniem kosztów jego deportacji, gdyby zdecydował się nie wracać zanim wygaśnie mu wiza. Zastanów się trzy razy, zanim weźmiesz na sobie odpowiedzialność za obcą osobę.
– Jeśli twój chłopak już był w Europie, kiedy się poznaliście, to niekoniecznie znaczy, że jego sytuacja jest uregulowana, a ty nie masz się czym martwić. Dlatego w twoim interesie będzie dowiedzieć się, na jakiej dokładnie podstawie przebywa (nielegalnie, wiza, pozwolenie na pobyt czasowy, pozwolenie na pobyt stały). Dopóki cudzoziemiec nie posiada pozwolenia na pobyt stały, będzie musiał co jakiś czas aplikować o kolejne pozwolenia, a tym samym – mieć ku nim podstawy. Trzeba pamiętać, że uzyskanie karty pobytu na podstawie małżeństwa jest stosunkowo łatwe i niektórym jawi się jako najlepsza droga do załatwienia tego problemu. W związku z tym warto mieć oczy (i zdrowy rozsądek) otwarte i dobrze orientować się w sytuacji. A jeśli kręci, ściemnia albo unika konkretów w rozmowie na te tematy: mieć się na baczności.
I tak jak mówiłam: nie musisz godzić się na coś, na co inaczej byś się nie zgodziła (np szybki ślub) dlatego, że ukochany nie może inaczej przyjechać/pozostać w Europie.

No i trzecia sprawa: różnice kulturowe. Już wspominałam, że nie musisz w ich imię robić nic, na co nie masz ochoty, niemniej warto mieć na uwadze, że one pewnie będą występować. I wziąć je na poważnie. Oczywiście to nie jest tak, że są one z góry złe: nowa kuchnia, muzyka, kino, moda, sposoby spędzania czasu, inne relacje rodzinne, inny stosunek do starszych osób itd – wiele rzeczy, które on wniesie do twojego życia może być ciekawych i wartościowych. Do tego dochodzą różnice indywidualne, które mogą sporo neutralizować (lub odwrotnie: zaostrzać).
Jednak to jak to wszystko wpłynie na was i wasz związek, najbardziej zależy od sposobu myślenia, systemu wartości i przekonań każdego z was. Prawda jest taka, że jeden Marokańczyk/Pakistanczyk/Turek drugiemu nierówny (tak samo jak Polak). Z czasem poznasz swojego wybranka lepiej i sama się przekonasz jaki jest. Ale zanim to nastąpi, nie zakładaj, że wiesz co on myśli. Weź pod uwagę, że może mieć zupełnie inne wyobrażenia dotyczące wszystkiego począwszy od modelu rodziny, przez pracę zawodową kobiet, twój styl ubierania się, stosunek do seksu, czy alkoholu, a nawet tego, czy danie sobie buziaka na ulicy jest ok czy nie. Może okaże się, że nie różnicie się tak bardzo (to nasz przypadek), może różnice będą wyraźne, ale dacie radę się jakoś dogadać, każde ustępując po trochu (w końcu każdy związek, to sztuka kompromisu). Może nigdy się nie dogadacie. A może w okienku komunikatora wszystko będzie wyglądało ok, a gdy on już dołączy do ciebie w Polsce (czy gdziekolwiek mieszkasz) okaże się, że czeka was bardzo ciężki okres adaptacji. Zupełnie inny tryb życia, inna mentalność ludzi dookoła, nawet inny klimat, tęsknota za rodziną, stres związany z papierami i z brakiem pracy przez pierwszy okres ich wyrabiania – to wszystko może być poważna próba dla świeżego związku. Nie każdy facet z importu jest w stanie przystosować się do stylu życia w Europie i do europejskiej żony. A ty – powtarzam – nie musisz iść na kompromisy, które kosztują cię za dużo. Jesteście w tym oboje, a różnice kulturowe działają w obie strony bi nie ma żadnego powodu, żeby tylko jedna osoba szła na ustępstwa.

*Wizowiec – potoczna określenie faceta, który wiąże się z kobietą po to aby uzyskać możliwość wjazdu do Europy i zalegalizowania pobytu (na podstawie małżeństwa).

/Fot. Unsplash
Image may contain: outdoor

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s