Na Kozetce z Oszustem – Po drugiej stronie. Historia Asi.

Witajcie w kolejnym odcinku Kozetki! Dziś chciałabym przedstawić Wam Asię (imię zmienione), która napisała do mnie i zaproponowała, że podzieli się swoją historią. W przeciwieństwie do mojej poprzedniej rozmówczyni, która – można powiedzieć – uciekła oszustowi sprzed ołtarza, Asia nie tylko wyszła za Mahmouda, ale także pomogła mu sprowadzić się do Polski.
Tego, że Mahmoud okazał się oszustem i kanalią, zapewne już się domyśliliście (inaczej nie byłby bohaterem rozmowy w ramach tego cyklu), ale jeśli chcecie się dowiedzieć, jak cała historia się potoczyła, kiedy wyszło szydło z worka i czym to wszystko się skończyło: zapraszam do lektury. Uprzedzam, że historia, którą przeczytacie, może wywołać w Was różne emocje – we mnie na pewno poruszyła wiele strun, kiedy ją pisałam. Mam nadzieję, że podzielicie się swoimi przemyśleniami, ale proszę, róbcie to z szacunkiem dla Asi, która na pewno będzie czytać Wasze komentarze.


Asiu, przede wszystkim dziękuję ci, że się do mnie odezwałaś i że jesteś gotowa podzielić się swoimi doświadczeniami. Może na początek opowiesz nam, jak to się wszystko zaczęło?

Zapoznałam go na Badoo przez profil pracownicy mojej w pracy… sama go nie miałam. Podczas jednej z rutynowych kontroli w pracy, zauważyłam ze pisze z telefonu służbowego, jak się okazało na aplikacji Badoo. Nie skasowała jej, zostawiła w telefonie, następnego dnia miała wolne, a on zaczął pisać. Odpisałam i  tak się zaczęło. Nawet nie skojarzył z kim pisze, wyjaśniłam mu, ale jemu wcale to nie przeszkadzało. A ja to traktowałam jako zabawę. Potem przenieśliśmy się na Viber i Messengera. Świetnie mi się z nim rozmawiało… na każdy temat. Spędzał ze mną dużo czasu… był zabawny, zawsze wesoły, bez problemów z mega wielkim poczuciem humoru, zawsze myślący pozytywnie. Nawet mu nie przeszkadzało, że mój angielski był wtedy średni. Pochodził z dobrej rodziny…uporządkowanej, z wartościami. Tata oficer armii, siostra miała firmę kosmetyczną. On był managerem IT. Tak mówił.

Myślisz, ze kłamał?

Oczywiście. Ale nie do końca. Rzeczywiście pracował w IT, jego tata gdzieś tam kiedyś pracował w jakimś wywiadzie ale może z 15 lat temu. A siostra bawi się w sprzedaż na stronie internetowej, a nie „ma firmę” – coś jak Avon u nas.

Czyli podkoloryzował tu i tam…

Dokładnie. Dowiedział się, że ja jestem managerem, wiec nie mógł być gorszy. Tak go odebrałam. Trenował boks w Egipcie. Nagle pojawiłam się ja: manager z dobrą koleżanką, której były mąż ma znajomości w Europie w MMA. Był bardzo zainteresowany karierą w Polsce, więc byłam idealnym celem. Zadawałam mu różne pytania….mieszał się w odpowiedziach.

Nie wydawało Ci się to podejrzane?

Oczywiście, ale nie wierzyłam. Dawałam szansę i patrzyłam co dalej.

Mówisz, że był zainteresowany karierą w Polsce: narzekał na pracę w Egipcie i na Egipt?

Niezupełnie. Miał pracę, mówił dobrze o swoim kraju i życiu. Zmyliło mnie to. Zaproponowałam, że w takim razie ja będę w stanie zrezygnować z pracy i zostać w Egipcie.

Faktycznie brałaś pod uwagę przeprowadzkę do Egiptu, czy tylko go sprawdzałaś?

Sprawdzałam. A on nagle dostał propozycję pracy, rzekomo w Kuwejcie, wiec stwierdził, że musi wyjechać gdyż będziemy lepiej żyć. Myślę, że zrobił to dlatego, że ja od początku twierdziłam, że chcę żyć w Polsce. Dużo rozmawialiśmy, wybadał mnie a potem działał. Niby chciał jechać ze mną do tego Kuwejtu – wiedział że się nie zgodzę, bo to rygorystyczny kraj.

Opowiedz nam, jak rozwijała się ta znajomość. Poznaliście się przez Internet latem 2016 i co było dalej?

Zanim spotkałam go w realu minęło ok pół roku. W styczniu 2017 zobaczyliśmy się w Egipcie.

I potem często się widywaliście?

Co miesiąc leciałam na parę dni, nawet raz bez zapowiedzi – w celu sprawdzenia reakcji i zachowania.

Udało Ci się go na czymś przyłapać?

Nie, nie udało, był sam. Ale natychmiast wyszedł z psem, a jego telefon był ma Viberze zajęty. Później wszystko skasował.

Jak wyglądały te wasze spotkania?

Na pierwszym spotkaniu w styczniu, kiedy zabierał mnie z lotniska jakaś panienka na Viber wysłała mu buziaka. Stwierdził, że to stara znajomość, a dziewczyna zakochana i nie chce dać mu spokoju. Za pierwszym razem płacił za wszystko, ale tylko dwa dni. Potem spytał, czy kolejne dwa możemy zostać w domu, bo mu na życie nie starczy. Nie zapłaciłam za nic – zostaliśmy w domu.

W domu? Gdzie się zatrzymywaliście, u jego rodziny?

Rodzinę poznałam w dniu, kiedy braliśmy ślub, wcześniej tylko rozmawiałam na Messengerze z mamą i siostrą, bo ojciec znal tylko arabski. Zatrzymywaliśmy się w wynajmowanym przez niego mieszkaniu, w którym mieszkał. Przy pierwszym spotkaniu ja chciałam się zatrzymać w hotelu, ale on nalegał żebyśmy zostali w jego mieszkaniu. Również chciał seksu, ale nie dałam <śmiech>.

Jak przyjął odmowę?

Poszedł spać do drugiego pokoju obrażony. Ale rano przyszedł ze śniadaniem w normalnym nastroju, jakby nic się nie stało, nawet nie chciał o tym gadać – mówił ze jest nowy dzień. Właściwie z każdą rozmową tak było. Jak można nie rozmawiać o problemie? Nie można… a jego założenie było, że „było minęło”, nie wracamy dziś jest nowy dzień. Spływało po nim jak po kaczce.

Kolejne spotkania były w lutym i w marcu?

Tak. Drugie spotkanie: luty. Krytyczna sytuacja… ciągle brak gotówki po jednej wizycie na plaży. Był smutny, przygnębiony, rozczarowany. Zostawiłam mu 200$, szkoda mi się go zrobiło. W marcu zaczął strategię mówienia o pracy: że „shit szef”, że ekipa nie za bardzo, że chyba musi poszukać innej. I skupienie się na treningach, bo w międzyczasie zapisał się na trening MMA. Ja przyjeżdżam, a on mnie ciągnie na treningi. Poza tym był wiecznie zamyślony, w innym świecie. Jak wracałam do Polski, całe noce spędzał online na fb. Mówił ze spać nie może Innym razem, że to niemożliwe albo, że ktoś mu pisze wiadomość dlatego robi się online. Kłamał oczywiście jak się okazało później.

A wtedy w to uwierzyłaś?

Nie. Nie do końca. Były różne dziwne sytuacje. Prosiłam żeby zadzwonił, jak wychodzi z treningu. Nie zrobił tego. Zapytany, dlaczego, odpowiedział, że przecież gadaliśmy. Mówię, że na pewno nie ze mną, a on na to …. „aaaaa może z mama gadałem”. W międzyczasie jakaś kobieta była u niego w domu… pijana… kolejna „zakochana”. Pokazywał mi video.

I mimo tego wszystkiego poleciałaś znowu w kolejnym miesiącu?

Tak. W kwietniu byłam z przyjaciółką, która miała męża Egipcjanina. Znali się, odebrali nas wspólnie z lotniska. Oświadczył się na tym lotnisku w o obecności znajomej z którą byłam. Byłam  szczęśliwa… uwierzyłam że mnie kocha i chce dzielić życie.

Ten mąż przyjaciółki też się okazał oszustem?

Tak. Na lotnisku jego znajomy wziął mnie na bok i powiedział że Mahmoud rozmawiał z inną kobietą. Zapytałam o to – powiedział ze z siostrą.

Powiedział ci to ten sam znajomy, który oszukiwał Twoja koleżankę?

Tak.

Dziwne, ciekawe czemu to zrobił?

Oni się potem pokłócili, Mahmoud i jego kolega. Nie odzywali się do siebie, nie spędzaliśmy czasu razem. Jeden gadał na drugiego, a sam udawał porządnego.

I co było dalej?

Podczas mojej wizyty w kwietniu: nic specjalnego. Prosił żebym zostawiła mu pieniądze na wynajęcie mieszkania. Zostawiłam. A po moim powrocie do Polski stracił pracę. A raczej sam się zwolnił, bo miał problemy z szefem. Nie lubili się. Co ciekawe, szef po jego przylocie jego do Polski komentował mu zdjęcia na Facebooku – bardzo życzliwie, jakby się przyjaźnili.

A potem w maju wzięliście ślub i przy tej okazji poznałaś jego rodzinę, tak? Jak cię przyjęli?

Ślub w maju, tak. Rodzina mnie zaakceptowała, byli mili, nawet bardzo, troskliwi i opiekuńczy, czułam się jak księżniczka. Wcześniej miałam już kontakt miałam z mamą i siostrą. Po ślubie wróciłam do domu i  zaczęłam starać się o sprowadzenie go do Polski. Nalegałam też na wesele. Nie sprzeciwiał się… rodzinie musiał pokazać że to ślub z miłości a nie dla wizy.

Czyli myślisz, że ich tez oszukał?

Tak. Oszukał rodzinę również i to rodzina zapłaciła za wesele, nie on. On starał się wyłudzić pieniądze mówiąc że mama chora. Ale rodzina mówiła nie i że zapłacą.

A jak wam się układało po ślubie? Jak wyglądało wesele i podróż poślubna?

Wesele w Kairze, w wolnej przestrzeni: pięknie, romantycznie. Wesele w Egipcie przebiega podobnie do naszego, lecz bez alkoholu i panie bawią się razem, a panowie oddzielnie. Później miesiąc miodowy w Marsa Matruh, a tam znowu: jak wzięłam jego telefon do ręki… znowu pisanie z laskami… wszystko widziałam. Wyparł się, powiedział, że to kolega pisał z jego telefonu, nie on.
Potem sprawy urzędowe: załatwiałam ja w Polsce, on w Egipcie. Zostawiałam mu pieniądze. Nigdy nie miał. Od maja do sierpnia bez pracy. W tym okresie bawił się z kobietami: pisanie, zapraszanie do domu na wakacje pań z Europy. Moi znajomi spotkali go w barze z panią za rękę i z jakimiś dokumentami.

A skąd wiesz o tym pisaniu i zapraszaniu? Kiedy to odkryłaś?

Przejrzałam jego telefon. To było już po ślubie, ale jeszcze był w Egipcie.

Skonfrontowałaś go na temat tego, co znalazłaś?

Tak. Wyparł się: „to nie tak jak myślisz”.

Uwierzyłaś?

Pół na pół. Zawsze robił tak, abym wierzyła, ale rozum mówił, co innego. Później, na naszym miesiącu miodowym dowiedziałam się że zapraszał dziewczynę z Polski na seks trzy dni przed weselem. Ona mnie znalazła na Facebooku, opowiedziała wszystko, wysłała screeny rozmów. On się wyparł. Powiedział, że specjalnie to zrobił z zemsty, bo ona go kiedyś zostawiła i zaczęła spotykać się z innym. Mówił, że to wszystko było przed weselem, że teraz już będzie inny. Byłam już w ciąży więc… Uznałam, że jak to ściągnę do Polski to się zmieni: będzie dom, rodzina… Pomyślałam, że będzie ok.

Co jeszcze się działo przed jego przyjazdem do Polski?

Nic szczególnego. Zwykle narzekanie. Po weselu do lutego był w rodzinnym domu, bez pracy, chodził na treningi. Do lutego byłam u niego co miesiąc: kamuflował się świetnie. Kasował aplikacje, a kiedy wracałam do Polski pobierał na nowo: Badoo, Vk, Datezone i inne.

Skąd wiesz ze na nowo je pobierał i ich używał?

Zamontowałam mu aplikację. Wirusa, którego wysyła się za pośrednictwem wiadomości lub obrazka i dzięki niemu mamy podgląd w czyjś telefon. Więc widziałam wszystko. Poza tym kasował rozmowy, ale nie kasował polaczeń i historii.

Kiedy mu to zainstalowałaś?

Raz w Egipcie i drugi raz w Polsce.

A w Egipcie kiedy?

Na drugim spotkaniu.

I co odkryłaś?

Miał wiele aplikacji rożnego rodzaju, pisał z pannami, zapraszał je na sex, wyłudzał kasę, a jak nie chciały dać to straszył.

I robił to wszystko przed ślubem?

Tak. Kamuflował się wymyślając bajki w miarę wiarygodne. Na przykład: była znajoma, koleżanka z pracy, ktoś poprosił go o pomoc. Mówił, że to stare historie albo, że żartował, bo mu się nudzi, jak ja jestem w pracy. I o co ja w ogóle pytam? To nic, zwykle gadki, a ja mam problem. A skoro mam problem powinnam się leczyć. Zawsze, jak pytałam o coś, to mówił, że ja za dużo mówię. I jeszcze mówił, że to nie tak jak myślę, że muszę mu wierzyć i zaufać. Nie zagłębiał się w temat, zbywał mnie odpowiedziami.

A co Ty o tym myślałaś?

Ze kłamie… na bank… ale historie były w miarę dobre, uwierzyłam, bo pracował jako IT informatyk w hotelach, więc mówił, że ma kontakt z wieloma turystami.

I mimo to załatwiałaś papiery żeby go ściągnąć?

Tak. Miał dobrą rodzinę, uważałam że go zmienię, że nie możliwe, żeby taki był. Wierzyłam, że to jego praca i kontakty z turystami po prostu go zepsuły, że zgubił go ten świat, czułam że mogę go zmienić, jak się od tego wszystkiego odetnie.

I co było dalej? Ciężko go było go tu sprowadzić?

Nie, łatwo poszło, bezproblemowo. Przyleciał w lutym 2018. Jak załatwiałam dokumenty nie mógł się doczekać, popędzał, niecierpliwy był, nalegał. Mówił, że musimy być jak najszybciej razem. Trenował MMA w Egipcie, myślę, że dowiedział się że mam znajomości i mogę pomóc. Wykorzystał swoją szansę.

Myślisz, że traktował poważnie to MMA? Pomogłaś mu z tym?

Traktował to poważnie. Chciał zarobić kasę w Polsce, wiedział, że mam kontakty więc uważał, że mu pomogę. Nie pomogłam, bo to po przylocie do Polski stało się jego priorytetem. Czułam się, jak sponsor jego, a nie żona ani partnerka. Poza tym laski wokół niego dookoła – uznałam że nie warto. A z resztą jakby zrobił karierę MMA ściągnąłby do Polski rodzinę albo zgarnął kasę i wyjechał.

Rozumiem. Wróćmy jeszcze do lutego. Przyjechał i jak wyglądały początki waszego wspólnego życia?

Po przyjedzie do Polski od razu był obrażony, jeszcze na lotnisku. Spadł śnieg, byłam w ciąży: spóźniłam się 40 minut. Dla niego to wszystko nie było ważne, powinnam być o czasie. Kolejna rzecz: oczekiwał, że on będzie prowadzić auto, nie ja. W śnieg i mróz, bez doświadczenia w takich warunkach atmosferycznych. Nie ustąpiłam. Ja prowadziłam, a on był obrażony pół drogi. Poczuł się jak nie-mężczyzna – jakże kobieta może prowadzić auto, a facet obok. To było dla niego niewyobrażalne.

Trzy dni po przylocie nie był nawet zainteresowany miastem, niczym. 24h na dobę telefon i telewizja. Cztery dni później szukał miejsca na trening MMA. W ciąży w siódmym miesiącu musiałam z nim jeździć po klubach. Jak mówiłam, że się źle czuję, to był obrażony i mówił, że mu nie pomagam, nie wspieram itp. Interesował się tylko treningami i swoją karierą. Wymuszał na mnie różne rzeczy: ubrania nie ma, plecaka, butów na trening i tak dalej. Ale nie pomyślał, że za trzy miesiące będzie dziecko, które też nic nie ma, nawet łóżeczka. Ogarniałam wszystko sama – dosłownie wszystko.

Przyjechał bez żadnych oszczędności?

Nie. Miał 500 dolarów, które mi oddal, ale zaraz sobie odebrał.

Jak to?

Dał mi pieniądze, a za kilka dni trzeba było płacić za trening, suplementy, jego ubrania, mieszkanie, rachunki. Wiec, co z tego ze dał? Wydalam na niego dwa razy więcej. Zawsze używał tej metody (skutecznie), było to widać jak na tacy.

A powiedz, były problemy z kartą pobytu?

Nie, w sierpniu dostał.

Dopóki nie miał karty nie mógł pracować, a potem?

Kolega z Niemiec załatwił mu pracę w polskiej firmie. Pracował pól roku jako informatyk. Nie potrafił porozumieć się z zespołem, szef miał z nim problemy, takie same, jak ja w domu. Czyli że jest mądrzejszy, lepiej wie, lepiej rozumie. I chciał zarządzać jak manager. Nie potrafił wykonywać poleceń przełożonego, bo twierdził że tamten nie ma racji. Wszystko miało być tak jak on chce, a przełożony był głupi.

A jak wam się układało, jak już zaczął pracę?

Po dwóch miesiącach pracy wysłał 2000 zł do Egiptu, twierdził, że musi oddać za dokumenty, jakie szykował do Polski. Powiedziałam: „nie! Dziecko i dom są ważniejsze”. Obraził się, nazwał mnie materialistką i i tak wysłał. Mówił, że pieniądze są dla mnie najważniejsze. Wcześniej, zanim zaczął pracę, w lipcu zmarła jego mama. Zapłaciłam za całą podróż. Umówiliśmy się że będzie mi oddawał. A on wysłał 2000 zł do Egiptu. Ręce opadają
Zawsze słyszałam, że go nie wspieram. Ale jak? Finansowo. Zapewniłam mu start w Europie, stworzyłam dom za swoje pieniądze, zapewniłam mu normalne, godne życie, a on stwierdził, że go nie wspieram, bo mu rękawiczek ma trening za 200 zł nie kupiłam. Intercyzy też nie chciał podpisać. Mówił, że ma mieszkanie w Egipcie, jak przyjechał do Polski, prosiłam żebyśmy sprzedali. Nie zgodził się, bo rzekomo był problem z gruntem.

A powiedz, jak było z dzieckiem? Urodziło się w maju, prawda?

Tak w maju. Pomagał do sierpnia, dopóki nie zaczął pracy. W domu z dzieckiem był jak idealny mąż. Wszystko się zmieniło, jak zaczął pracę. Miał wszystko gdzieś, mówił że on pracuje i koniec. Po pracy jeździł na treningi, wracał o 23 albo później do domu. Pomagała mi moja rodzina w obowiązkach domowych. Dziecko musiało być cicho bo hrabia śpi. Mówił, że to jego dom, bo za niego płaci, więc mamy się podporządkować. Dziecko, które miało cztery czy sześć miesięcy, ma być cicho; może powinnam buzię jej zatkać, by pana nie obudzić, bo on ma pracę. Jak rano mama zakupy przyniosła to wyszedł z pokoju i kazał jej wyjść bo za głośno rozmawiamy, a on przecież śpi, bo on ma pracę.

Mówił że to jego dom, bo za niego płaci – i faktycznie póki pracował, utrzymywał dom?

Tak, oddawał całą wypłatę, ale za moment miał swoje potrzeby: suplementy za 1000 zł, trening za 150, dietetyk, ubrania, bo co chwilę niszczył. Miesięcznie kosztował ok 2,5 tysiąca, a zarabiał 4000, wiec w sumie oddawał mało. Drugie tyle dokładałam ja.

I co było dalej?

W listopadzie, pół roku po jego przyjeździe do Polski… policja u drzwi. Mąż oskarżony o gwałt. Spadlam z krzesła. Tak jeździł po pracy na treningi, że wylądował z dziwką w lesie. Nie zapłacił jej za usługi, wiec zemściła się na nim.

Jak on to tłumaczył?

„Pomyłka”… on nie chciał, to ja go do tego popchnęłam, stracił kontrolę itp. Chodził potem, jak w zegarku, skakał koło mnie jakbym była królową Polski, pomagał prawie we wszystkim. Ale nie trwało to długo: tylko dopóki nie wybaczyłam zdrady i nie zaczęłam normalnie z nim rozmawiać. A wybaczyłam tylko ze względu na dziecko.

Mówiłaś, że po pół roku stracił tę pracę: co było potem?

W lutym byłam w szpitalu. W tym samym czasie szef mu nie przedłużył umowy. Stracił tę pracę, bo nie potrafił się dogadać z zespołem i z szefem, był mądrzejszy nawet od prezesa. Jego szef kontaktował się ze mną wielokrotnie, prosił o wyjaśnienia sytuacji i jego zachowań, opowiadał mi wszystko, prosił żebym z nim porozmawiała. Irytował go strasznie [szefa – przyp. Oczko], nie dało rady z nim pracować, był bardzo trudny. Ale Mahmoud rozpowiedział swojej i mojej rodzinie, że szef zwolnił go, gdyż żona była w szpitalu, a on musiał zająć się nią i dzieckiem w domu. Zawsze wszystko przedstawiał tak, aby wszyscy mu wierzyli. Ale sorry nie ja – i to był jego problem. Nie lubił, jak o coś pytam, nie lubił się tłumaczyć. Twierdził, że nie będę go kontrolować.
Potem rok czasu spędził w domu, bez pracy, bez szukania – życie na lajcie. Żadna praca mu nie pasowała, nie była dobra dla niego. Telewizor, telefon i sofa. Kiedy nie miał pracy, owszem pomagał w domu, ale to było zawsze w zamian za coś. Czyli jeśli dałam na trening albo mu coś kupiłam, to odwdzięczył się np. zniesieniem wózka córki ma dół. Albo 3 dni pomagał, a później: „my love suplementy will finish”. Jedna wielka masakra. Ja szukałam mu pracy, on wchodził na aplikacje, pokazywał, że rzekomo szuka, ale to trwało może 5 min, a potem odpalał Facebooka i gale MMA. Ja wysyłałam CV, on zabawiał się z panienkami. Znajdowałam w plecaku ukryte numery telefonu.

I co wtedy robiłaś?

Rozmawiałam, ale zbywał mnie. Zwykle wymówką „To nie tak jak myślisz kochanie”.

Zajmował się dzieckiem?

Tak. Na swój sposób: wiedział wszystko lepiej niż lekarz i położna. Wszystko konsultował z rodziną w Egipcie, a oni zawsze mieli rację i on zawsze wiedział lepiej wszystko.

Kłóciliście się o to?

Tak. Bardzo. W ogóle były ciągłe kłótnie o wszystko, każdego dnia o coś: posiłki, czas, dziecko, spędzanie czasu itd.

Zdawałaś sobie z tych wszystkich różnic sprawę zanim za niego wyszłaś?

Tak. Znałam Egipt, wiedziałam co może mnie czekać. Obserwowałam. I nie myliłam się: te same sytuacje powtarzające się u wielu innych.

Zrobiłabyś to drugi raz?

Nie.

A co z tym oskarżeniem o gwałt? Była sprawa w sądzie?

Umorzyli, bo to był seks za pieniądze. Dziewczyna się zemściła bo nie chciał jej zapłacić.

Czyli zapłacił i wycofała oskarżenie?

Chyba tak. Miałam tylko protokół z policji, wiec raczej prawdy od niego się nie dowiem.  On powie prawdę, jak się pomyli.

Czy miał jeszcze potem jakąkolwiek pracę?

Rok nie pracował. Nie chciał iść do pracy dorywczej, bo on jest informatykiem. Utrzymywałam nas oboje. W styczniu tego roku rozpoczął pracę. Dałam mu na wszystko… na bilet, został ubrany itp. Dostał wypłatę i oddał tylko na opłaty bo stwierdził ze nie jest moim niewolnikiem. Wysyłał pieniądze do swojego kraju twierdząc ze musi oddać za dokumenty i za opłaty za wizę 8000 zł. Oszukiwał na pieniądze, wymyślał przeróżne rzeczy. Więc zobaczyłam tak naprawdę, jaki jest, jak pracę ma i jaki jest, jak jej nie ma.
Mieliśmy wiele… bardzo wiele sytuacji, które wskazywały, że jest tu tylko dla wizy… interesował się tylko swoimi sprawami i na sobie skupiał całą uwagę. Było to widać jak na talerzu.

I jak to się wszystko skończyło?

W lutym poprosiłam żeby opuścił dom. Podjęłam decyzję, miałam go dość. Zaczęłam też szukać przyczyn takiego zachowania: zapisałam się do różnych grup o związkach mieszanych, dla obcokrajowców i znalazłam odpowiedzi: zwykły toksyczny człowiek, manipulant zakłamany. Byłam jego wizą do Polski, a dziecko przepustką na zostanie w naszym kraju. Powiedziałam mu o tym i prosiłam żeby się wprowadził i żył sam, skoro nie żyje z nami. Odmówił. Powiedział, że nie wprowadzi się sam, bo będzie na niego, że to on zostawił rodzinny dom. Powiedział, że jak pokażę mu pozew rozwodowy, to się wyniesie.

Niestety padłam ofiara dobrego a nawet bardzo dobrego manipulanta. Lecz pomylił się. Miałam na studiach 2 lata psychologii, widać było, że jest toksyczny i włada wieloma technikami manipulacji. Oczekiwał, a nie dawał niczego w zamian. Zawsze, w każdej sprawie.

W lutym zaczęłam przygotowywać się do rozwodu, zgłosiłam sprawę do Urzędu Wojewódzkiego. Przerwał mi COVID-19

A złożyłaś pozew?

Tak.

On nadal z Toba mieszka?

Nie. Wyszedł w obecności policji w lipcu i uznał, że jak wyjdzie to nie wróci. I tak zrobił.

Dlaczego policji?

Codzienne kłótnie i awantury, któregoś dnia mnie popchnął. Wezwałam policję, więc kazali mu wyjść i się przewietrzyć. Uznał, że jak wyjdzie to nie wróci. Jego decyzja i słuszna, jak się okazało. Teraz jest spokój i cisza bez niego. Mózg mi odpoczął.

On teraz prowadzi życie jak w Egipcie. Zwykły pies na baby: jedna wychodzi z domu druga wchodzi. Ciągle dziwki dookoła, a przede mną zgrywa wielkiego muzułmanina. Wstyd. Jestem w trakcie rozwodu, pewnie zostanie jeszcze walka o dziecko, bo ja nie jestem muzułmanką, wiec według niego nie mogę dziecka mieć. Czyli pewnie to jeszcze nie koniec.

Kilka dni temu zadzwonił do mnie i pyta mnie, czy nie pożyczę mu auta, bo on ma trening w innym mieście i czy wezmę na siebie dla niego  telefon. I oczywiście jak nie dostał tego, czego chciał, mówi do mnie „f.ck yourself see you on court”. Mówi, że pochodzi z „hight level family”, wysoko postawionej rodziny, a jest dupkiem zwykłym, rodzina powinna wstydzić się za niego.

Myślisz ze będzie chciał odebrać Ci dziecko?

Dziecko, jak powtarzał, należy do rodziny, nie do mnie. Myślę że nie będzie próbował, ale zobaczymy. Czas pokaże.

Wow. Bardzo ciężka historia. Chciałbym żebyś mi jeszcze na koniec powiedziała, patrząc z dzisiejszej perspektywy na wszystko, co się wydarzyło: jakie były pierwsze sygnały alarmowe, co cię powinno było zaniepokoić?

Chwali się, że ma wszystko, że jest z bogatej i porządnej rodziny, mówi, że woli zostać w swoim kraju, ale dopiero po tym, jak cię doskonale pozna i będzie wiedział, że ty nie chcesz. Wyłudzenie od ciebie jak najwięcej informacji; brak pieniędzy – na początku ma, a później już nie; myślenie o sobie; brak rozwiązywania wspólnie problemów i brak powrotu do tematu, czyli drugi dzień koniec rozmowy – nowy dzień, problem znikł sam. Szybkość rozwoju związku; gniew obrażanie się, agresja jeśli nie chcesz czegoś dla niego zrobić; zmienność nastroju.

Aaaaa i jeszcze najważniejsza rzecz: brak reakcji na twoje problemy albo mówienie „Inshaallah” czyli „Bóg da”

A powiedz jeszcze. Jakbyś miała poradzić cos kobietom, które poznały kogoś przez Internet, to co byś powiedziała?

Patrzeć na czyny, nie słowa; real najlepszy… nigdy nie wiemy, kto jest po drugiej stronie; nigdy za wiele o sobie nie opowiadać; więcej słuchać i analizować; nie pokazywać całej ja; po prostu być czujnym. Oni zawsze czegoś chcą od ciebie, prędzej, czy później, wpędzają w poczucie winy, grają biednych i pokrzywdzonych. A my kobiety się litujemy – nie warto. Powinniśmy znać swoją wartość. A poza tym według Islamu żaden muzułmanin nie weźmie od kobiety nawet 1 zł, nie poprosi o pomoc. Trzeba poznać kulturę i oczy się otworzą – szczególnie jeśli chodzi o muzułmanów.

Jak to ujęłaś w naszej rozmowie, w moim przypadku to była jedna wielka kopalnia manipulacji w którą NIE udało mu się mnie wkręcić

No chyba trochę się udało skoro za niego wyszłaś i tyle czasu go utrzymywałaś/wspierałaś finansowo…

Noooooo niestety. Ważne ze zobaczyłam kim jest naprawdę. Lepiej późno niż wcale. Zostałam z nim tylko ze względu na dziecko, myślałam ze będzie inny. Ale niestety nie.

3 myśli w temacie “Na Kozetce z Oszustem – Po drugiej stronie. Historia Asi.

  1. martynabelively 16 września 2020 / 21:57

    Aż się we mnie zagotowało.. mam nadzieje, że dziecko zostanie z Nią ! Faceci naprawdę potrafią być świniami!!!

    Polubienie

  2. Maja Klemp 16 września 2020 / 22:17

    Zastanawiałam się, czy komentować, czy lepiej nie, ale ponieważ dwie rzeczy bardzo nie dają mi spokoju to po prostu zapytam, bez oceniania.

    Przede wszystkim nie jestem w stanie zrozumieć jednej rzeczy: Asia wielokrotnie w rozmowie podkreśla, że od samego początku wiedziała, że coś jest nie w porządku, że przejrzała niecne zamiary, że NIE dała się wkręcić w manipulację. Według mnie małżeństwo z oszustem i urodzenie mu dziecka dowodzi chyba, że dała się wkręcić tak bardzo, jak tylko się da, prawda? . Przepraszam, nie piszę tego złośliwie (a wiem, że tak to może brzmieć), ale kompletnie nie potrafię tego pojąć.

    Druga rzecz, średnio związana z tematem, ale też mnie gryzie – czy pracownica Asi wiedziała, że jej przełożona zagląda do jej prywatnych aplikacji i z nich korzysta? Ten fragment zszokował mnie chyba na równi z samą historią.

    Polubienie

  3. Maria 19 września 2020 / 15:49

    Nie chcę krytykować postępowań Asi,ale jest to historia,których wiele w internecie.Dziewczyny dają się nabrać obcokrajowcom,bo inny świat, egzotyka,bo może tam bedzie ciekawiej.Ale w każdym przypadku historia się powtarza.A zwłaszcza jak ten ktoś jest muzułmaninem.Dwa różne światy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s